01 Apr 2008, 03:21 pm

tyle do napisania a nie ma jak. życie płynie, wcale nie najgorzej. brak komputera w domu, to katastrofa. naprawdę nie wiem, jak dawałam sobie radę, kiedy go jeszcze nie miałam. może bylo lekko, bo nie znałam tej przyjemności? teraz, rozpieszczona do bólu, drżę na myśl, że popsuł się całkowicie. co robić po całych dniach? skąd mam barać mangę i anime? heh, komoputerowo-wiązane hobby jest ciężkie.

by firelle


~ bird of PREY ~



23 Jan 2008, 11:12 pm

człowiek siedzi, uczy się, pracuje, zdobywa, rozwija się, ciągle prze do przodu za wytyczonymi celami. i po co? i tak umrze i po chuj, jeśli nie co innego, to wszystko. czasami nachodzi mnie właśnie taka refleksja. że tak naprawdę tracimy w życiu czas na obowiązki i to, co trzeba zrobić. zamiast się bawić i z niego korzystać, marnujemy je. i tak nasze wysiłki na nic. siedzę, czytam o jakiejś bzdurnej dydaktyce i myślę "po co ja się tak męczę? dla magistra? potem pracy? dzieci? wnuków? zaraz po tym, jak osiągnę to wszystko, umrę". i cała praca na nic. heh, filozofia nie jest moją dobrą stroną, gdyż bazuje bardziej na odczuciach, chwilowych refleksjach, ideach obijających się o tylną część czaszki, niemożliwych do złapania. i tak trudno to wyrazić.

by firelle


~ bird of PREY ~



22 Dec 2007, 07:52 pm

muszę przesta myśleć o mojej matce inaczej pogrążę się w gęstym bagnie. trzeba mi przestać przypominać sobie jej zmęczoną, skacowaną i zapitą twarz, to, że z własnej winy jest głodna i samotna. to, że nie umie sobie poradzić sama ale nie przyjmie od nikogo pomocy, bo inni chcą pomóc w jej walce z alkoholem, a ona na tym polu problemu nie widzi. trzeba mi przestać wczuwać się w te ukłucia serca, trzeba mi odpędzić od siebie poczucie winy. nie jestem odpowiedzialna za cały świat, nie jestem dorosła. a wymaga się ode mnie tak wiele.

by firelle


~ bird of PREY ~



26 Oct 2007, 08:21 pm

bóg powiedział: pieprzcie się ludzie, radźcie sobie sami. i odszedł. znudzony i zirytowany jego dziećmi, tak podobnymi do ojca. zawiedziony brakiem idealnego bytu, bóg wziął głęboki oddech, puszkę piwa i poszedł dalej. nie znajdzie nigdzie tego, czego szuka. nie istnieje nic, czego stwórca nie mógłby ogarnąć, dlatego nie ma idealności. i cierpią jego ludzie, i krzyczą i wołają jego imienia. lecz on nie słyszy. szuka dalej, swojego sennego pełnienia tych przepoconych nocy. nie znajdzie i świadomy tego, skazuje niezliczoną ilość swoich dzieci na cierpienie przeplatane szczęściem. coraz to nowsze wersje jego potomków zapełniają ciągle rozszerzający się wszechświat. zamknięty w kręgu nieskończoności, skazany na najgorszą z możliwych kar wieczność, bóg nie ustaje w poszukiwaniach. smutny, zdesperowany, płaczący. smutny bóg smutnego człowieka.

by firelle


~ bird of PREY ~



22 Oct 2007, 09:23 pm

napisałam dzisiaj siguś, że mam nastrój emo. tak, to prawda. złapał mnie jakoś tak, kiedy wracałam ze szkoły. nagle poczułam się tam wyobcowana. heh, chyba nie będę miała żadnych głębszych zażyłości z tymi ludźmi. trudno.

wyobcowana ale cholernie zdeterminowana. może nawet postaram się o stypendium naukowe?

by firelle


~ bird of PREY ~



05 Oct 2007, 09:13 pm

czasami, dosyć w sumie często, zdarzają mi się myśli najgłupszej kategorii. w takich momentach przerażam sama siebie. oglądałam dzisiaj fragment "świadka koronnego". była tam scena gwałtu w toalecie, w sumie tylko kawałek, początek. i.. no cóż. fascynuje mnie to? pociąga? nie wiem, na pewno nie pozostawia obojętną i... na pewno nie odpycha. w brutalności, przemocy, seksualnej i fizycznej, angście (angst), smutku, cierpieniu... jest coś niebywale ujmującego. tak samo ten gwałt. podniecił mnie? może troszkę. nawet wykreował w mojej głowie myśl "jak to jest być gwałconą". jest to tak absurdalne i głupie, że nie mogę tego zganić nawet na to, że po prostu jestem ciekawa różnych rzeczy. nie, wiem, że gwałt to coś okropnego i niewyobrażalnego. wiem, to po tym, że jak mężczyzna jest po prostu zbyt nachalny, to jest źle. cóż dopiero gwałt.

ale jednak. jednak te czarne kłębowiska uczuć siedzą we mnie i buzują. ale mam dwadzieścia lat i już chyba nigdy ich nie spożytkuję. dzięki wszystkim bogom.

demony? głupota?

by firelle


~ bird of PREY ~



26 Sep 2007, 05:50 pm

posiadanie przyjaciół to coś, co można nazwać bronią obusieczną.

skąd ten pomysł? z prostego powodu. kiedy nie ma się ludzi, do których można się odezwać, z którymi można spędzić czas, to, prędzej czy później, zaczyna czegoś brakować. możemy nazywać się samotnikami, twierdzić, że jest nam dobrze samym ze sobą, że nie potrzeba nam innych. prawdę powiedziawszy, nie widzę w tym nic złego, sama mam za sobą taki okres życia i absolutnie się go nie wypieram. ale dokładnie, "mam za sobą". wytrzymałam chyba dwa lata, może trzy, nie jestem pewna. zamknięta w sobie, sporadycznie spotykająca się z innymi ludźmi. luki w potrzebie rozmowy wypełniałam internetem (do dzisiaj kocham wszystkie te wspaniałe osoby w internecie, które, mimo, że "wirtualne" pozwoliły mi się przed nimi otworzyć), była tam garstka osób, przed którymi odgrywałam fajną i pewną siebie. taka delikatna maska, którą przybieram online to chyba jednak też znak, że trudno mi pokazać cała, prawdziwą siebie innym osobom. strasznie. może dlatego alienowałam się i siedziałam w domu przy książce, papierosie, piwie i komputerze.
z drugiej strony jednak, kiedy się znajdą takie osoby, które stają się częścią naszego "życia towarzyskiego", rozpieszczamy się. tak dokładnie. towarzystwo innych nas rozpieszcza. mam za sobą trzy miesiące wypełnione spotkaniami, wyjściami, zabawą, ludźmi. i, kiedy wieczorami telefon nie dzwoni, kiedy siedzę w domu, źle mi. chcę do nich wyjść, spotkać się z nimi, porozmawiać albo po prostu posiedzieć. kto powiedział, że znajomi nie mogą być nałogiem? mogą.
nie ma nic strasznie złego w obu tych sytuacjach ale... wyobcowanie rodzi samotność i problemy. mam garstkę, malutką, około 5ciu osób, które pomimo mojego charakteru, ciągle się ze mną trzymają. ale problemem człowieka w takim momencie, w momencie przejścia "obcego" w "znanego" jest... właśnie obcość. w wieku 20 lat ma się już pewnie miejsce w społeczeństwie, wśród rówieśników. trudno to tak nagle zmienić, wejść w to, wcisnąć się miedzy innych. te znajomości mogą być głęboko-powierzchowne. opierać się na wyjściach do barów, pubów, itp. ale bez wpadania do siebie wieczorami, bez codziennego spotykania się. wiem jak to jest, bo miałam dawno temu "paczkę". to nie jest złe, po tylu latach przejść, zwątpień i ponownego wierzenia, lubię ludzi. nie w nadmiarze, nie po chamsku ale towarzysko. ciepłe przebywanie z guś, cyniczne rozmowy z brydzią, pseudo-flirty z kolegami... oj tak, do tego tęsknię wieczorami, bo nigdy nie będę pełną częścią ich świata. zaprzepaściłam to dawno temu.


by firelle


~ bird of PREY ~



done by: Firelle © 2005
powered by: CuteNews 1.3.6
made with: PS7, Notepad, Image Ready
hosted by: Niwa ♥

MYSELF

name: agata, beatrycze
nick: firelle, elenuvien
age: 19
date of birth: 09.07.1987
live: poland, chełm
msn: firelle@tokyostone.net
: 3243828
irc: #loveless@irc.irchighway.net (and 30 more)
person: bad girl, introvert, antisocial (socializing), strange, egocentric, alcoholic, fetishist, pervert, creative, single, bisexual, dreamer, realist, bookworm, animal-lover, nature-whore, ecologist, hating conservativism, ENGLISH IDIOT, liberal, immoral, deviant, sexual, crybaby, tea-lover.

  my LJ

THINGS I LOVE & LIKE

WALLPAPER & SKIN:



I'M PART OF

moya (founder, editor, scaner) [RIP]
loveless (editor, QCer)


CURRENT

manga: air gear.
anime: none (waiting for cd burner).
book: "ojciec goriot" balzac.
music: playlist.
bish: ikki? (AG).
pairing: none.
mood: *stuffed*
drama CD: none.
editing: none.


ARCHIVES

03 Jan 2007 - 22 Dec 2007, (17)
29 Dec 2006 - 29 Dec 2006, (1)
24 Nov 2005 - 26 Nov 2005, (2)
30 Jun 2005 - 30 Oct 2005, (5)
03 Aug 2005 - 26 Aug 2005, (5)
07 Jul 2005 - 22 Jul 2005, (4)
02 Jun 2005 - 21 Jun 2005, (8)
16 May 2005 - 30 May 2005, (9)


LAYOUT

title: "bird of prayer".
version: 14.
featuring: ikki from "air gear".
song: Fatboy Slim "Bird of Prey".
comment: i want to take ikki's virginity. i really do. he's just lovely.

PAST:

v. 01:

v. 02:

v. 03:

v. 04:

v. 05:

v. 06:

v.6,5:

v. 07:

v. 08:

v. 10:

v. 11:

v. 12:

v. 13:

v. re:

v. xx: